Pierwszy tydzień ferii już praktycznie za mną, acz nie czuję się ani trochę wypoczęta. 
Cieszę się jednak, że swój czas wolny spożytkowałam na coś pożytecznego. Niefortunnie nie tknęłam nawet jednej książki i na razie tego będę się trzymać, nieludzkie jest zadawanie prac szkolnych na czas gdy właściwie powinniśmy się lenić. 
Jutro wyjeżdżam, a jak to zwykle u mnie bywa – brakowało mi spodni na snowboard, a znalezienie ładnych w moim rozmiarze do łatwych zadań nie należało. 
Właściwie to trochę późno się z tym obudziłam. Przez ten drobiazg zmarnowałam większość dzisiejszego dnia.
Na szczęście dane mi było zauważyć wreszcie, że piekarnia Vincent znajduje się nie tylko na Nowym Świecie, bo też w Arkadii 🙂
First week of my winter break has almost passed, though I don’t feel rested at all.
The only good thing about that is I did something useful. Unfortunately, I haven’t touched my school books even once and I am not going to – this should be time of doing anything.
I am leaving tomorrow, but what is completly normal for me – I hadn’t had snowboard pants so I had to buy them today.
It took all my day, but at least I found out that french bakery with delicious croissants isn’t only in once place 🙂

The Hundred In The Hands – Pigeons