W końcu się zabrałam i postanowiłam napisać ten post. Obiecałam recencje, ale jak to dalej pójdzie, to zobaczymy, bo średnio się na tym znam. Na fashion weeku w Łodzi byłam tylko przez weekend, do tego nawet nie cały i tych, podobno, gorszych pokazów nawet nie miałam okazji zobaczyć. Podchodzę do tematu bardzo subiektywnie i w sumie nie tyle zwracam uwagę na unikalność czy oryginalność ubrań, co po prostu ich ładność. No to zaczynamy.


MONIKA BŁAŻUSIAK
To pierwszy pokaz, który zobaczyłam i zarazem pierwszy, który mi się spodobał – zapowiadało się więc nieźle. Jestem fanką rozkloszowanych spódnic i kobiecych fasonów, dlatego większość prezentowanych sylwetek przypadło mi do gustu. Ubrania silnie eksponują sylwetkę, ale utrzymane są w stonowanych odcieniach bieli, czerni i granatu. Według niektórych nudno.


TOMAO TOMO BY TOMASZ OLEJNICZAK
Po Nenukko, czyli kolekcji nie do końca trafiającej w moją estetyką, przyszedł czas na pokaz Tomao Tomo, po którym rzeczywiście spodziewałam się najlepszego. Projektant pokazał bardzo eleganckie ubrania urozmaicone dużą ilością metalowych blaszek. Możliwe, że w niektórych kreacjach było ich nawet zbyt wiele, co nie wydawało się do końca praktycznym rozwiązaniem, ale lubię stałe elementy przewijające się w całych kolekcjach. Sukienki, płaszcze, marynarki – klasyka sama w sobie, ale tego przecież też potrzeba.

MALDOROR
Przez samym pokazem okazało się, że tak naprawdę nie mam pojęcia o planowanej, kontrowersyjnej atrakcji, ale i tak bardzo na niego czekałam. W końcu kto mógł bardziej zaskoczyć, niż Maldoror? Przede wszystkim muszę wspomnieć o całej oprawie pokazu, która zrobiła na mnie bardzo duże wrażenie. Nietypowa choreografia, oryginalna muzyka i nagi model to elementy, które zapowiadały coś ciekawego. No i właśnie tak było,bo choć nie do końca w moim stylu, to był to jeden pokazów, które najbardziej zapamiętałam. Styl raczej sportowy, ale przedstawiony w bardzo seksowny sposób. Sylwetki Maldorora to silne, dynamiczne postacie. Super!

MMC STUDIO
Chyba wszyscy spodziewali się, że to będzie jeden z najlepszych pokazów. Ja niestety na niego nie dotarłam, więc może wiele nie napiszę, ale kolekcja jest rzeczywiście świetna. Elegancja swobodnie połączona ze stylem sportowym, wszystko na bardzo wysokim poziomie.

AGNIESZKA ORLIŃSKA
Ponownie piękne, kobiece kreacje. Zauważalna inspiracja bieliźnianymi trendami. Ubrania w klasycznych kolorach, często odcieniach nude. Prosto, elegancko, minimalistycznie i delikatnie – może niewiele nowego, ale w końcu nie zawsze o to chodzi. Nie wiem czy słusznie, ale niektóre sylwetki kojarzą mi się z projektami Valentino (je też uwielbiam).

PTASZEK
Angażując w swój pokaz przeciętnych mężczyzn (po prostu nie-modeli) Monika Ptaszek pokazała, że moda naprawdę jest dla każdego. I bardzo mi się to spodobało. Takie “uczłowieczanie” może nie jest już niczym nowym, ale ten zabieg pozwala na trochę inne odebranie kolekcji. Większość ubrań było w kolorze czarnym, a przełamywały go jedynie drobne, kolorowe elementy. Poza tym mocne barwy – czerwony i granat. Zdecydowanie porządna męska moda.


fot. Szamot Lyzab